Czymże byłby świat, gdyby piękna nie natknęła się na bestię? Pewnie nadal tym samym światem, choć bardziej zrozumiałym dla ludzi prostych. Tacy nie dostrzegają piękna w dziwacznym połączeniu delikatnej, uroczej panienki z niekulturalną świnią, która dodatkowo jest maszkarą. Zastanawiają się oni, tak jak i my powinniśmy, czy ta dziewczyna jest ślepa, że zakochuje się w potworze. Cóż jednak poradzić może człowiek na to, że świat rządzi się własnymi prawami i jest bardziej skomplikowany niż nam się wydaje. Czasami przecież piękna potrafi spojrzeć trzeźwo, a bestia dostosować się wyglądem do środowiska. Wtedy prości ludzie cieszą się prostotą tego związku, a my możemy spokojnie dopatrywać się głębszych sensów i innych filozoficznych bzdur. Czyli jednak da się wszystkim dogodzić. No proszę.
Mężczyzna chwycił mocniej szablę w dłoń i wyszczerzył swoje zaostrzone zęby. Piracka bandera kołysała się na wietrze, ostrzegając bezbronny już stateczek. Kapitan zwał się honorowym i przecież ostrzegał swoje przyszłe ofiary. To że w momencie podniesienia flagi dla napadanych było już za późno nie miało większego znaczenia. W tamtej chwili nie było inaczej. Wszystko szło zgodnie z planem. Pierwsza salwa z armat już wyraźnie nadwyrężyła siły statku handlowego. Wygrana była jedynie formalnością.
Zaczęło się tak zwane piekło. Ciemnowłosy przeskoczył na linie na pokład rabowanego handlowca i zamachnął się swoim lekkim rapierem. Ciężka broń marynarza, który wyszedł mu na przeciw była zbyt wolna. Młodzieniec nie miał szans, czego dowodem została jego głowa, która potoczyła się po pokładzie. Mężczyzna wygiął usta w szatańskim uśmiechu. Jego załoga już rozprawiała się z resztą. Miał czas żeby rozejrzeć się dookoła. Rzecz jasna cały czas parował zadawane mu ciosy i pozbawiał przeciwników kończyn i sporej ilości krwi. Jego ruchy były płynne i nie wymuszone. Znał je doskonale na pamięć, wykonywały się wręcz bez jego udziału. Nie myślał nad kolejnymi posunięciami. To po prostu się działo.
Abordaż przebiegł po jego myśli. Marynarze służący na handlowcu nie byli zaprawieni w boju i prędko zrozumieli swoją sytuację. Ci, którzy pozostali przy życiu, prędko się poddali, ratując skórę. Nawet kapitan do nich dołączył, co było zwykle rzadkością. Tacy to powoływali się na honor i nie odpuszczali dopóki nie przespacerowali się po desce. Widać trafili na tchórza.
- Witam drogich marynarzy! - krzyknął ciemnowłosy, gdy wszystkich pozwiązywano - Killian Hooker. kłania się.
- Pieprzona bestia - splunął jeden z pojmanych i odwrócił wzrok.
Kapitan nie zamierzał tego tolerować. Rzucił delikwentowi bestialski uśmiech, a potem chwycił go za koszulę i uniósł na miarę możliwości. Uderzył marynarza kilka razy w twarz, skopał nie pomijając najczulszych miejsc i bez wyjaśnień kazał wyrzucić go za burtę z odpowiednim obciążeniem. Nie znał litości.
- Ktoś jeszcze chce ulżyć językowi? - spytał, unosząc zawadiacko brew.
Załoga handlowca wraz ze swoim kapitanem milczała z pochylonymi głowami. Jednakże cisza nie trwała długo. Jeden z podwładnych Killiana ciągnął spod pokładu drobną postać w błękitnej sukience. Dziewczyna pojękiwała co chwila, potykając się o własne nogi. Wyglądało to przekomicznie, ale Hooker nawet nie parsknął. Lustrował jedyną przedstawicielkę płci pięknej wzrokiem. Na chwilę też się zasępił, a potem wezwał do siebie pierwszego oficera.
- Opróżnić ich skarbiec i zapasy żywności, a potem wysadzić statek z załogą - rozkazał.
- Nie chce kapitan spytać o przyłączenie się do nas?
- Wiesz jak to by się skończyło. Jestem obłożony tysiącem klątw poczwaro. Straciłem nadzieję. Będę miał dziewczynę do towarzystwa. Wystarczy.
Pierwszy oficer skłonił się delikatnie i zaczął wydawać rozkazy. Pojmani zaczęli błagać jękliwie, ale Killian nie słuchał. Zajęty był wpatrywaniem się w właścicielkę błękitnej sukienki. Zastanawiał się, co było oczywiste po jego minie, jak dziewczyna wyglądałaby bez tego szykownego stroju.
- Bestia! - rzuciła ta, gdy wlokący ją pirat przekazał ja w ręce kapitana - Nie mogłeś darować im życia?!
- Ja bestia, ty piękna. Stworzymy naszą bajeczkę? - odparł na to bezczelnie, ignorując dalszą część jej wypowiedzi - Spływajmy stąd ślicznotko. Zaraz będzie bum - zakończył, prezentując w przesłodzonym uśmiechu swoje ostre zęby - Zdradź mi jeszcze tylko swoje imię, kochaniutka.
- Bella - wysyczała kobieta.
- U la la. Niczym z francuskiej baśni - mówiąc to, Killian mrugnął do dziewczyny i objął ją w pasie - Trochę zatrzęsie - uprzedził.
W wolnej ręce, bo rapier przyczepił do pasa, trzymał linę, na której przeskoczył wraz ze swoją towarzyszką na piracki okręt. Okręt doskonały, tak dla ścisłości. Doskonały nawet w oczach spłoszonej Belli.
- Ktoś jeszcze chce ulżyć językowi? - spytał, unosząc zawadiacko brew.
Załoga handlowca wraz ze swoim kapitanem milczała z pochylonymi głowami. Jednakże cisza nie trwała długo. Jeden z podwładnych Killiana ciągnął spod pokładu drobną postać w błękitnej sukience. Dziewczyna pojękiwała co chwila, potykając się o własne nogi. Wyglądało to przekomicznie, ale Hooker nawet nie parsknął. Lustrował jedyną przedstawicielkę płci pięknej wzrokiem. Na chwilę też się zasępił, a potem wezwał do siebie pierwszego oficera.
- Opróżnić ich skarbiec i zapasy żywności, a potem wysadzić statek z załogą - rozkazał.
- Nie chce kapitan spytać o przyłączenie się do nas?
- Wiesz jak to by się skończyło. Jestem obłożony tysiącem klątw poczwaro. Straciłem nadzieję. Będę miał dziewczynę do towarzystwa. Wystarczy.
Pierwszy oficer skłonił się delikatnie i zaczął wydawać rozkazy. Pojmani zaczęli błagać jękliwie, ale Killian nie słuchał. Zajęty był wpatrywaniem się w właścicielkę błękitnej sukienki. Zastanawiał się, co było oczywiste po jego minie, jak dziewczyna wyglądałaby bez tego szykownego stroju.
- Bestia! - rzuciła ta, gdy wlokący ją pirat przekazał ja w ręce kapitana - Nie mogłeś darować im życia?!
- Ja bestia, ty piękna. Stworzymy naszą bajeczkę? - odparł na to bezczelnie, ignorując dalszą część jej wypowiedzi - Spływajmy stąd ślicznotko. Zaraz będzie bum - zakończył, prezentując w przesłodzonym uśmiechu swoje ostre zęby - Zdradź mi jeszcze tylko swoje imię, kochaniutka.
- Bella - wysyczała kobieta.
- U la la. Niczym z francuskiej baśni - mówiąc to, Killian mrugnął do dziewczyny i objął ją w pasie - Trochę zatrzęsie - uprzedził.
W wolnej ręce, bo rapier przyczepił do pasa, trzymał linę, na której przeskoczył wraz ze swoją towarzyszką na piracki okręt. Okręt doskonały, tak dla ścisłości. Doskonały nawet w oczach spłoszonej Belli.
-----------------------------------------------------
Tak. Wyskoczyłam z kolejnym blogiem.
Bo na ten o Holmesach brak pomysłów.
Będę tam aktywna w międzyczasie.
A teraz poznajcie moją bestię.
Killian się kłania.
O pięknej mało, ale cóż.
Kocham piratów.
Tyle w temacie. Czekam na komentarze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz